5.05.2018

Festiwal Wiosny - Podsumowanie i nagrody

Trzeba przyznać, że mam refleks. Ten post powinien pojawić się... 3 tygodnie temu c:
Jednak jest, możecie go teraz czytać i właśnie na tym powinniśmy się skupić.
Mam nadzieję, że nagrody was zadowolą i nie będzie rewolucji.
W końcu wezmę się do roboty, bo jeśli nie, ten blog zejdzie na p... Pff. Jakie śmieszne😑
Przyswajanie wiedzy o Staśku Wyspiańskim mnie pochłonęło i was zaniedbałam, co widać po pustkach na czacie. Dobra, moje lenistwo też się przyczyniło, ale to pominiemy... Przepraszam was najmocniej, w końcu się ogarnę i wezmę za wszystkie moje plany!
Może brakuje mi tylko Alfreda, który robiłby wszystko za mnie.
Byłoby mi wtedy łatwiej. Ale cóż. Nie można mieć wszystkiego jeśli nie jest się miliarderem.

~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Zwiad poradził sobie z obcymi szpiegami. Nie jest jeszcze do końca pewien, czy aby na pewno zlikwidowano wszystkie siedziby wroga, lecz sytuacja znacznie się uspokoiła. Ochotnicy mogą spokojnie odejść z tymczasowej służby i zająć się swoimi standardowymi obowiązkami, lecz kto wie? Może przyjdzie im jeszcze wyruszyć na misję?

Tragedia nie nastąpiła. Nie zginął żaden przywódca, co można oczywiście zaliczyć do sukcesów festiwalu. Trudno określić kto stał za jego planami, jednak jeśli wierzyć władcy z Calor, była to grupa niezależna od rządu Sfory Iskry. Czy powinniśmy ufać Rocco? Z całą pewnością należy mieć się na czujności. Strażnicy na granicach zostali postawieni w stanie szczególnej ostrożności. Ile czasu upłynie, zanim na horyzoncie pojawią się pierwsze oddziały wroga? Nikt tego nie wie...

Jak poszła natomiast walka z mniejszymi przeciwnikami? Lagomorfy nie zniknęły zupełnie z terenów sfory i kto wie, może pozostaną z nami na dłużej. Z uwagi na ich podobieństwo do królików, łatwo jest przewidzieć przyrost ich liczebności. Nie wiadomo jak długo będziemy musieli uważać podczas polowań na skoczne gryzonie.
~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~ ~
Każdy, kto wykazał się w czasie trwania festiwalu lub w czasie przygotowań do niego, czy też zwyczajnie brał w nim udział, może teraz wymienić zebrane kupony na nagrody.
Może ich użyć, aby dzięki szkoleniu zwiększyć swoją sprawność lub zasilić swoje fundusze, a także zaryzykować i zainwestować jedną z tajemniczych skrzynek wystawianych na targu przez zagranicznego przybysza. Twierdzi, że można zdobyć w ten sposób magiczne artefakty, broń i zioła, ale czy warto mu ufać? Może po otwarciu zobaczysz jedynie garstkę kamieni?
Jeden Kupon, trzy możliwości!
A ty? Jak go wykorzystasz?
↙           ↓            ↘
50PU        Skrzynka        150೧
• Jajo gryfa
• Broń
• Zwoje
• Magiczne zioła/kryształy
• Eliksir/amulet z rynku

JAJO GRYFA - Zdobywasz na własność jajo mitycznego towarzysza. Będziesz mógł pełnić nad nim pieczę od samego wyklucia, co sprawi, że będzie on wiernie dotrzymywał ci kroku w boju. Kto wie? Może wyrośnie na championa Areny*?
BROŃ - Solidne ostrze, piękne zdobienia... Ach, to właśnie to, co zachwyca każdego psa o walecznym sercu. A może w swoim orężu dostrzeżesz coś jeszcze? Podobno można trafić na taki o wyjątkowych właściwościach... Może staniesz się właścicielem takowego?
ZWOJE - Nie raz słyszałeś o magicznych zdolnościach. Możesz ich używać i obserwować na co dzień, lecz istnieją jeszcze takie, o których nie mówi żadna z ksiąg w bibliotece. Może masz teraz szansę na poznanie ich jako pierwszy w Sforze Jutrzenki?
MAGICZNE ZIOŁA - Z czego robi się eliksiry? Poza tymi obrzydliwymi składnikami w stylu ogona traszki, czy innego członka płaza, prym wiodą oczywiście zioła. Jeżeli wejdziesz w ich posiadanie, może uda ci się w przyszłości odnaleźć receptury* mikstur?
MAGICZNE KRYSZTAŁY - Jak zioła znajdą zastosowanie w alchemii, tak bez mistycznych kamieni nie obejdzie się żaden amulet! Nie znasz jeszcze sposobu* na ich wykonanie? Bez znaczenia, jesteś jeszcze młody i piękny (zapewne c:), więc masz czas, aby go poznać!

*Wybaczcie, że nie będziecie mogli wykorzystać wszystkich nagród od razu, jednak z pewnością przydadzą się, gdy w końcu uda mi się zdobyć siły do tworzenia nowych zakładek. Cierpliwości, moi drodzy c:

W co pragniecie zainwestować? Napiszcie w komentarzach: jaka postać, na co wymienia i ile kuponów, by następnie odebrać nagrody!

Wasz dorobek:
Lady - 2K
Agnes - 5K
Violence - 1K
Horus - 6K
Oscar - 2K

Ale stop!!!
Jest jeszcze nadzieja dla tych, którzy nie zdobyli zbyt wielu kuponów w trakcie trwania eventu.
Do rozdania są aż... 3 KUPONY no... Około 3-ech kuponów .-.
Kto je zdobędzie? Oczywiście szczęśliwi poszukiwacze.
Nie mogłoby się obejść bez poszukiwań na stronach, no bo jakże c:
Jedna osoba (autor, nie postać) może zdobyć tylko jeden Kupon, aby dać szansę innym.
W komentarzu pod postem wklejacie link do ilustracji Kuponu i piszecie gdzie się znajdował.
Są one ponumerowane, więc jeśli ktoś przed wami znalazł kupon o danym numerze, nie jest on już ważny.
Pomyślnych łowów!

Od Aarona - Zakończenie festiwalu

Porządek, o który dbały pokolenia przywódców tej sfory, powoli zmierza ku upadkowi. Od dziesiątek lat nie wdarło się na nasze terytorium tylu wrogich szpiegów. Nasze służby robią co mogą, jednak to prawdziwa inwazja. A żeby tego było jeszcze mało, Rocco uważa, że nic nie wie o tych akcjach. Udaje niewiniątko, "z całego serca przeprasza za wszelki wyrządzone krzywdy".
-Spójrz tylko na to. - mruknąłem i rzuciłem zwój w kierunku Morrigan, która siedziała pod oknem, na przeciwko mnie. 
Chwyciła go i rozwinęła. Zaczęła czytać, a na jej pysku z każdym zdaniem pogłębiał się wyraz pogardy. Oboje znajdowaliśmy się w kancelarii. Za oknem panował już półmrok, więc cała komnata musiała być oświetlana przez świece.
-On sobie żartuje?!- podniosła wreszcie głos i cisnęła zwojem na posadzkę.
Podniosłem go spokojnie, chociaż rozumiałem nastrój partnerki.
-Przeciąga to. Przecież wojna wisi już w powietrzu. Zrzuca całą winę na niezależne od niego ugrupowania, chociaż nie mam wątpliwości, że to on wszystkim kieruje. Nie udowodnię mu tego jednak.
-Daj mi to! - nakazała i wyrwała z mojej mocy zwój. Rozwinęła go szybko i przez chwilę szukała odpowiedniego zdania. - Jest!
-Tak, wiem co napisał. Czytam te wiado...
-Cisza! "Zapewniam, że czynię co w mojej mocy, aby utrzymać panujący od tak wielu lat pokój. Moi poddani czują się jednak zobowiązani, by pomagać swojej ojczyźnie. Czynią to rzecz jasna w sposób brutalny i odbiegający znacznie od wartości, które prowadzą nasz naród przez wieki. Zbrodniarze spotkają się z karą. Pozwólcie jedynie, aby wyrok wykonano w Calor. Ufam, iż nasze sfory mają to samo zdanie na temat waleczności i poświęcenia. Śmierć poniesiona w walce, na polu bitwy to zaszczyt, zaś śmierć z wyroku wydanego przez własnego władcę, okrywa hańbą. Nie chcemy, aby winni stali się męczennikami, wyniesionymi do boskiej wręcz chwały, poległymi w służbie Iskry." - czytała z zacięciem, podkreślając teatralnie niektóre fragmenty.
-Tak, znam ten tekst i a jakże, u mnie też wywołał...
-Oburzenie? Gniew?! Przecież to... To... "Pomagać swojej ojczyźnie"? "Zaszczyt", "męczennicy"?
-Nie odrywaj tych słów od kontekstu. - westchnąłem.
Podszedłem do niej i odebrałem jej pergamin. Spojrzałem spokojnie w jej oczy, w których paliła się wręcz chęć walki, determinacja.
-Czy ty? Ty naprawdę sądzisz, że on wykona ten wyrok? Wyślesz mu jeńców, a on nakaże ich publicznie ściąć? Sam przecież wiesz, że on taki nie jest. Z całą pewnością sam kierował tą akcją, to on zaplanował ze swoimi służbami zamach, który miał nas zabić. Czy ty chcesz czekać bezczynnie, aż jakiś skrytobójca wbije nam nóż w grzbiet? Ach, wybacz! Będziesz krył się za ścianą z dokumentów, oddając ostatnie tchnienie z opuszczającą cię po raz pierwszy wiarą w siłę dyplomacji! Gdzie wtedy będą twoi sojusznicy? Nie będą kryć się za każdym filarem, by zlikwidować zagrożenie, by..!
-Uspokój się! - zagrzmiałem.
Ucichła, lecz nadal wręcz trzęsła się z gniewu.
-Nic im nie udowodnimy. Mamy ich plany, mamy jeńców, ale żadnego dowodu, że cała akcja była nadzorowana przez władzę Sfory Iskry. - wytłumaczyłem jej spokojnie, ale stanowczo.
-Rozumiem, rozumiem doskonale, ale... Ech! Sam dobrze wiesz! Dobrze wiesz jaki on jest.
-Będziemy naradzać się jutro. Dzisiaj musimy zakończyć ten festiwal. Niech to wszystko się skończy, a wywiad będzie miał łatwiejsze zadanie.
-Oczywiście. Jak zwykle. Niech szare masy myślą, że wszystko jest w porządku, że ich dzielny i mężny przywódca stoi na straży pokoju i będzie ich osłaniał własną piersią, gdy...
-Ucisz się. - nakazałem jej stanowczo i przymrużyłem oczy.
-Prawda w oczy kole, nieprawdaż? - mruknęła.
-Po prostu ucisz się, przygotuj i idź ze mną do sali balowej. Uśmiechaj się, rozmawiaj z gośćmi lub przynajmniej sprawiaj wrażenie przyjaźnie do nich nastawionej.
-Nawet dla Iskierek? - zapytała z drwiącym uśmiechem.
-Nawet dla delegatów ze Sfory Iskry, która choć wrogo do nas nastawiona, nadal podtrzymuje pokój. Jeżeli uważasz, że mamy wystarczająco dowodów, powiedz im to prosto z mostu. Wypowiedz wojnę, która zrujnuje powoli odbudowującą się Aurorę. Staram się jak najdłużej utrzymać ich wojska za naszą granicą. Nie jesteśmy na to gotowi.
Mój głos echem odbijał się od surowych ścian komnaty.
-Ale za jaką cenę? Oszukujesz ich wszystkich. Tym uśmiechem, spokojem. To tylko maska. Tymczasem doskonale wiesz, że po naszych terenach kręcą się bandy czyhające na twoje życie. Wierzysz Rocco? Ufasz mu?
-Nie. Mimo, że wiem, że konflikt między naszymi sforami jest dyktowany historią. Tylko i wyłącznie. Gdyby trafiły się odpowiednie okoliczności, można byłoby to zmienić. Zlikwidować ryzyko.
-A ty chcesz je stworzyć? Chcesz być aniołem pokoju, który pojedna zwaśnione narody. Zejdź na ziemię!
-Chcę tylko uniknąć kolejnej wojny.
-Dajesz im czas na rozwijanie wojska.
-Nam również.
Wstała. Obeszła naokoło komnatę i westchnęła cicho.
-Nie przekonam cię.
-Będziemy naradzać się jutro. Wezwałem już najważniejsze psy w sforze. Dziś ostatni bal. Zakończmy to.
-Nie. - odparła. - Idziesz sam. Ja muszę to wszystko przemyśleć.
Podszedłem do niej i westchnąłem. Trąciłem pyskiem jej pysk.
-Spokojnie. Damy sobie radę, poza tym... Ta przepowiednia... - zacząłem, jednak zaraz tego pożałowałem.
-I ty wierzysz jeszcze w paplanie jakiejś szalonej suki?! Serio, nie myślałam nawet, że jesteś taki naiwny!
-Ach, przepraszam bardzo. Bez tej "szalonej suki" najprawdopodobniej nie byłoby cię tutaj. - odburknąłem.
Uspokoiła się i zaczęła to analizować. Postanowiłem dokończyć wypowiedź.
-Przepowiednia mówi, że wojnę ujrzą moje dzieci. A my przecież nie mamy jeszcze szczeniąt! - starałem się ją pocieszyć, jednak ona spochmurniała.
Spojrzałem na nią niepewnie i podszedłem bliżej.
-Morri? Czy ty... - zacząłem pytanie, chociaż doskonale znałem odpowiedź.
Skinęła tylko głową i wtuliła się w moją szyję.
-Och, Morri... - wyszeptałem.
Nie miałem pojęcia co o tym myśleć. Z jednej strony moje obawy się spełniły, jednak... Cała ta radość. Tak, radość! Przecież będę... Ojcem... Będę ojcem...

(Stało się, musiałam >-< Ale to nie znaczy, że od razu wtargną obce wojska... O nie xs )

4.05.2018

Od Horusa cd. Agnes

Pies przez chwilę wpatrywał się w sukę zastanawiając się jak ująć odpowiedź. W końcu zaprzestał nieudolne próby i powiedział to, co mu na język naszło.
- Żywioł nocy ... - szybko dokończył - Nie daję za dużo, ale czasami się przydaje. Lepsze widzenie, szybciej biegam i tym podobne.
Lekki uśmiech pojawił się na pysku Agnes, pies usiadł wygodnie i wsłuchał się w szum drzew. Polubił sukę, w której towarzystwie mógł czuć się swobodnie. Jeszcze przed chwilą siedział jak na szpilkach, teraz siedział z
przymrużonymi oczami w towarzystwie innego psa. Dawno nie miał takiej chwili lub okazji, aby po prostu z kimś porozmawiać. Ciągle tylko służba w wojsku, pilnowanie i czasami w ramach ćwiczeń eskorta. Mimo że to lubił, często nie miał czasu aby się uspokoić. Przez głowę psa przeszedł cień nagłego niepokoju. Teorytycznie wszystko się może zdażyć. Jutro sfora Iskry zaatakuję albo ... albo wszystko. Możliwości było wiele. Głośniej westchnął i zerknął na sukę. Może też ma takie przemyślenia ? Brały się one z nikąd prześladując wszystkich, bez żadnego wyjątku dręczyły głowę. Horusowi skończyły się tematy, nie chciał być niemiły, gorzej, nachalny wobec leżącej naprzeciwko niej suki. Tym razem także panowała cisza. Ale taka miła cisza, nie taka jak wcześniej. O ile cisza sama w sobie może taka być. Cisza, cisza i cisza.

Zadziwiające, na jakie myśli można się skierować po dłuższym zastanowieniu. Do jego głowy wpadł jakże ciekawy pomysł, którym może odwdzięczy się suce za pomoc. Jednakże poczeka chwilę z jego wykonaniem, nie chciał, aby odniosła jego zamiary w złym sensie.
- Jakieś plany ? - cicho zapytał odwracając się w stronę brązowo białej suki. Ta westchnęła i dalej wpatrując się w skraj lasu zaprzeczająco pokiwała głową. Łapy ciągle miała zanurzone w wodzie, ryby podpływały i zainteresowane czekały w jej cieniu. Już dawno to zauważył, jednak nie zwrócił na to większej uwagii. Zerknął na jelenia i przeanalizował wszystkie kulinarne możliwości jakie kiedykolwiek poznał w swoim krótkim życiu. Chyba jego umiejętności nie były takie złe ... uwierz w siebie, jak gotowałeś, dało się to zjeść.
- Uhm, Agnes - powiedział wpatrując się w borderkę - Dałabyś się zaprosić na obiad ? No wiesz, przynajmniej odwdzięczyłbym się za zajęcie się mną. Nie gotuję aż tak źle, chyba.
W sumie mnie uratowała. Nie wiadomo czy jakikolwiek pies znalazłby mnie w rowie. Nie wiadomo, czy nie wykrwawiłbym się. Zabiła hordę psów i zaniosła m ie do swojego domu - pomyślał i zmrużył oczy. Podziwiał jej uparte dążenie do celu. Pies liczył się z odmową i w pełni by to zrozumiał.
Zerknął na leżącą sukę i wpatrywał się w nią wzrokiem czekającym na odpowiedź.

Agnes ? >.<
| 430 słów → 20೧ |

Od Agnes C.D Horusa

Agnes cały czas czuła, że Horus jest dosyć poddenerwowany. Czym? Myślał, że znowu mu przywali jak tamtego pamiętnego dnia, kiedy zamknęli ją w więzieniu wrogiej grupy? Właściwie to kiedy opowiadał o problemach wojska, to suczce przed oczami stanął obraz wielkiego, potężnego psa, który stał na górce trupów. Widziała go w biurze przywódcy tej zabawy. Nie było to szczególnie przyjemne zobrazowanie przyszłości, więc najlepiej będzie myśleć, że to jedynie przekoloryzowana wizja jakiegoś psychopaty.
Praktycznie nie słuchała Horusa patrząc w dal i tylko raz po raz kiwając głową na jakieś urywki jego zdań, które dosłyszała mimo rozmyśleń. Były to między innymi generał cały czas prześladuje takiego jednego albo coś podobnego. Właściwie to zdawać, by się mogło, że jej to zupełnie nie obchodzi. Może tak było, a może nie? Któż to wie? Dziwnym, więc nie było, że Horus nagle przerwał swoje opowieści. Agnes skierowała na niego momentalnie wzrok czując się speszona. W pewnym momencie patrzyli na siebie, dlatego Horus odchrząknął i spuścił wzrok.
- Niepotrzebnie tak paplam o tych problemach. - Powiedział szybko pies i uśmiechnął się pod nosem jednocześnie kręcąc powoli głową. Wpatrywał się w ziemię, jak gdyby było na niej coś napisane.
- Dobrze, że martwisz się o sforę.
- Aaron coś mówił, kiedy do niego przyszłaś? Cokolwiek?
- Nic wartego uwagi. - Wymamrotała Agnes i przeciągnęła się. Poczuła się bardziej lekka, ale niepokój nadal zaprzątał jej głowę. Podniosła się na wszystkie cztery łapy i ruszyła powolnym, acz zgrabnym krokiem, aby nie wyglądać na fajtłapę w stronę strumienia, który płynął przez ten las. Przechodził w pewnym momencie przez skałę, którą prawdopodobnie wyżłobiła woda. Później wił się między brzozami, aż wpływał pod odstające, mosiężne korzenie wierzby. Dopiero daleko, w głębieniu ziemi utworzyło się z niego mimo wszystko dosyć spore źródełko, z którego wystawały mniejsze skały.
Suczka pochyliła się nad strumykiem i spojrzała na malutkie rybki, które przepłynęły szybko dalej czując padający na wodę cień. Patrząc tak w krystalicznie czystą wodę, w której pojawiały się przebłyski światła szybko zauważyła, że obok niej pojawił się kolejny cień. Usłyszała po chwili głos Horusa:
- Władasz żywiołem wody, prawda Agnes?
- Tak. - Powiedziała suka jednocześnie unosząc łapę, aby zamoczyć ją w przyjemnie chłodnawej wodzie. - Wydaje mi się, że wyrocznia zobaczyła po prostu moje oczy. Są błękitne, jak ten strumień.
Okręciła głowę, aby znowu spojrzeć na Horusa. Czuła się przy nim jakoś... dobrze. Po prostu miała o czym z nim porozmawiać. Nie był szczególnie natrętny, ale nie był też słuchaczem. Osobiście wolałaby, aby przyjaciel poklepywał ją po ramieniu, niż dowartościowywał fałszywymi komplementami. Patrzyli się tak na siebie, co było strasznie niezręczne, ale coś sprawiało, że nie mogła spuścić z niego wzroku. Dopiero po dłuższej chwili spuściła nagle głowę i przeskoczyła przez strumień, aby znaleźć się po drugiej stronie. Obróciła się w prześwitujące światło między liśćmi drzew, aby zaraz zapytać psa:
- A ty?
- Co ja?
- Jaki masz żywioł? Nie widziałam jeszcze, żebyś na przykład tworzył ogień czy cokolwiek innego. - Wypaliła i zmarszczyła czoło. Horus również przeskoczył na jej stronę, przelotnie zerkając jednak na sarnę, aby upewnić się, że nadal tam jest. Nigdy nie było wiadomo, czy w danym miejscu jest bezpiecznie. Zewsząd przybywali różni zbóje, a najgorzej było podczas festiwalu. Właściwie to Agnes cieszyła się, że wreszcie się skończył. Nie było to tylko z powodu tego, że nie lubiła zamieszania (ale z pewnością w części tak) po prostu czuła się teraz bezpieczniej.

<Horus?>
| 560 słów → 25೧ |

3.05.2018

Od Horusa cd. Fallon

Trzask. Pukanie. Ponowny trzask. Kolejne dobijanie do drzwi.

Horus otworzył lekko prawe oko i z głęboką złością wstał. Ktoż może o tej porze pukać do jego domu ? Zwlókł się z łóżka i podszedł do drzwi. Gwałtownie je otworzył, przezroczysta postać prawie wpadła do przedpokoju. Rozpoznał kontury Fallon, czy jej iluzja go postawiła na równe łapy. Jedno go tylko zastanawiało. Co robi tutaj o tej porze.
- Horus, wybacz że ... - postać zaczęła mówić, jednakże pies rzucił szybkie ,,do sedna" - W okolicach jaskini, w Gaju, kręcą się podejrzane psy. Jak na razie widziałam ich cztery, jednakże może być ich więcej.
Horus był tak ciekawy jak i przerażony. Na myśl że te psy ... może jakaś grupa rabunkowa ? Zamek był gratką dla takich psów jak oni. Zaczął szybko się pakować, nałożył na siebie sakwy i ruszył biegiem nie czekając na ilizję Fallon.

Gwałtownie zatrzymał się przed strażnicą, pył od hamowania unosił się jeszcze kilka sekund wchodząc w płuca psów i powodując suchy kaszel. Poinformowanie strażników nie zajęło sporo czasu, oddział składający się z sześciu uzbrojonych psów ruszył truchtem w stronę Gaju w przeciągu dziesięciu minut. Zagrożenie mogło być poważne, nie wiadomo co te psy planują. Po ostatnich wydarzeniach wszyscy byli wyczuleni na takie sprawy. W szczególności Horus.

Cisza jaka panowała w Gaju była dołująca. Słychać było jedynie wiatr wraz z cichym szuraniem liści. Psy szły wolnym krokiem, jedynie Berrigan odważnie szedł przed oddziałem twierdząc że nic tu nie będzię. Horus przewrócił oczami na zachowanie towarzysza i trzymał tępo wraz z innymi wojownikami. Przeszli przez cały Gaj, jednak nie było słychać ani psów, ani Fallon. Zmęczony poszukiwaniami Horus ruszył w stronę jaskini suki, może tam ją znajdzie ? Mimo trzykrotnego przeszukania każdego łokcia groty, nie było tam nic niepokojącego. Zaczął się lekko denerwować. W końcu pies wyszedł, Berrigan rzucał już w niego wyzwiska dotyczące jego ,,źródeł informacji".
- Zamknij się - cicho warknął do czekoladowego brytana, ten skrzywił pysk w radosnym grymasie. Nie miał ochoty wykłócać się z jakimś tępym strażnikiem, co go pewnie przez ,,masę" wybrali do służby.
- A co ? Nie miałem racji ? - zakrzyknął uradowany. Kilka głosów potwierdziły jego słowa.
Nagle serce psa zaczęło bić w szaleńczym tempie, adrenalina wpłynęła do żył karmelowego owczarka który postawił swe białe uszy na sztorc.
Z lasu dobiegło ciche wołanie, a przed nim pojawił się oddział innych psów. Groźny wygląd to nie jedyne co im towarzyszyło, ogromny gryf na łańcuchu wściekle wywijał łbem. Horus jedynie machnął ogonem, reszta psów rzuciła się do biegu w stronę przeciwnika.

Fallon ?

Emocje jak na grzybobraniu c":
| 418 słowa → 20೧ |