Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Verrano. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Verrano. Pokaż wszystkie posty

8.08.2018

Od Verrano do Violence

Drzwi zamknęły się z lekkim trzaskiem, i piskiem w starych zawiasach zarazem. Musi je wymienić, i to szybko. Ale przynajmniej nikt w tym samym czasie się do niego nie zakradnie. Czarny pies wychylił się zza kubka parujących ziół i lekko odetchnął. Towarzystwo jakie dawała mu suczka było niezastąpione, miał nadzieję że ta mała zostanie kimś ważnym dla sfory, kimś, z którego mógł być dumny. Verrono lekko zeskoczył z fotela i przeciągając się zarazem mlasnął dwa razy. Do wieczora daleko, coś ze sobą trzeba zrobić, prawda ? Nie zastanawiając się długo wziął swoją ukochaną torbę i mały kozik, łowy na zioła i zwierzynę czas rozpocząć. Dokładnie zamknął za sobą drzwi i wywiesił swoją ukochaną drewnianą tabliczkę ,, Zaraz Wracam" z małym dopiskiem ,,Zbieram Zioła". Uśmiechnął się i z niesamowitą prędkością przebiegł Helecho i skierował się na traktat w stronę Puszczy pełnej kuszących ziół.

Już przy pierwszych drzewach dostrzegł zioła, bardzo dużo ziół. Od razu wyciągnął mały woreczek i zrywając po kilka roślin naraz wkładał je układając w rządek. W momencie gdy w okolicy nie było już tego, co mogło by go zainteresować, ruszył dalej, zostawiając drogę coraz bardziej w tyle. Tutaj, w puszczy, gatunków tego co można zbierać, jest bardzo dużo, w nienaruszonym stanie. Bardzo mało psów tutaj chodzi, więc i leśny podszyt jest w doskonałym stanie do zbieranie. Pies coraz bardziej wpatrywał się w małe roślinki, gdyby nie to, że w domu ma ich pęczki, od razu pobiegłby do jakiegoś krzaczka i całego go poobcinał. Nagle na widok jeżyn przystanął i od razu do nich podbiegł, zbierając całe kiście owoców. Jak to przyjmować gościa, który zda egzamin na zielarza bez poczęstunku ? Jeśli zdąży, to może nawet odda je do piekarni, do tej szarej suczki i poprosi o zrobienie jakiegoś ciasta ?

Zioła i zioła, ile ich można zbierać ? Powiedziałby normalny pies i przykuł swoją uwagę na cokolwiek innego niż te niepozorne rośliny. Ale Verrano ? Nigdy w życiu. Aktualnie siedział na wysokim drzewie i ścinał bardzo rzadkie liście, Liścienia. Roślina rosnąca jak bluszcz, dająca owoce jak pomidor i mająca liście jak mięta o niebiańskich właściwościach. Ból głowy ? Wymioty ? Problemy z żołądkiem ? Liściec ci pomoże ! Gdy liście zapełniły cały materiał, pies zacisnął sznureczkiem jedwabny woreczek i przetarł sobie czoło, całe z zielonego proszku - nasion. To co ? Masz dość ty głupi staruchu ? Pies pomału zszedł z drzewa trzymając się kory i zeskoczył gdy był już blisko ziemi. Nagle poczuł jak łapy się pod nim uginają i jak dostaję czymś w bok, czymś twardym i bezwzględnym.
- Co tu robisz ? - odezwał się pierwszy głos należący do ogromnego brązowego psa - Kim jesteś ?
Verrano zatoczył się i lekko oparł o drzewo z którego przed chwilą zeskoczył. Szczerze ? Nie spodziewał się rabusiów w takim miejscu i o takiej porze. Czuł jak jego mięśnie się naprężają, tym samym jego oddech lekko przyśpieszył.
- Kim jesteś ?! Ty cholero jedna - zawołał drugi i rzucił się na psa popychając go. Verrano ponownie się zatoczył, jednak jedynie podniósł wzrok i spojrzał się na drugiego owczarka. Wysoki i ubrany w obskurne rzemyki między którymi miał broń, wyglądało to co najmniej przerażająco.
- Kim jesteś aby mi rozkazywać ? - powiedział ze stoickim spokojem i od razu pożałował. Poczuł jedynie przez moment jak długie ostrze wbija mu się pod żebrem i w tym samym momencie uszkadza jego skórę i wnętrzności. Mimo że ból nie był mu obcy, lekko jęknął i przymknął oczy. Myśli wirowały mu w głowie, przecież mógł spróbować uciec, zaatakować, a nie zgrywać odważnego wojownika. A co z egzaminem biednej Violi ? Zatoczyło mu się w głowie i nie patrząc gdzie, upadł na leśny podszyt.

Okropny ból głowy, ból w okolicach żeber i obolałe łapy, tylko to przeszkadzało psu. Nagle zdał sobie sprawę z obcych i zarazem znajomych zapachów pobudził psa do otworzenia oczu i wstania. Tuż obok niego leżało sporo ziół, a on sam miał opatrunek na brzuchu. Zaraz potem dostrzegł śpiącą Violę na kanapie. Drzemała skulona w małą kulkę, jakby chciała zająć najmniej powierzchni ile się da, tym samym wysypiając się porządnie. Gdy pies poukładał myśli, jedno pytanie (w sumie dwa) ciągle wędrowało mu w głowie. Co tu się do cholery stało ?

Viola ? c:
Jeszcze raz przepraszam za mojego kuzyna :<

700 słów → 35 ပ | Koniec nauki Violence 

11.03.2018

Od Verrano cd. Violence

Obudził mnie śpiew ptaków zza okna. Przetarłem oczy i mlasnąłem. Nie miałem ochoty dzisiaj wychodzić z łóżka, ale za około godzinę powinna się tu zjawić Viola. Ta suczka była jak promyk w nocy. Zjawiła się i jest, i jakoś rozwesela moje nudne dotychczas życie. Ma też wspaniałe pomysły, jest kreatywna. To dobry znak jak na ucznia. Powinna sobie poradzić w roli młodego zielarza, słyszałem że interesuję się także medycyną. Douczę ją trochę z roślin trujących; miała z nimi ostatnio problemy. Niechętnie wstałem, a raczej stoczyłem, się z łóżka i leniwym krokiem ruszyłem w stronę izby. Wziąłem bochenek chleba, urwałem sporą pajdę i posmarowałem masłem ziołowym. Wgryzłem się w wyschnięte pieczywo, delikatnie się krzywiąc. Nie byłem przyzwyczajony do czerstwego chleba. Z niesmakiem dokończyłem skromny posiłek i już po chwili dopadłem do moich ziół. Wybrałem herbatę malinowo różaną o dosyć słotkawym smaku. Podgrzałem wodę na palenisku i już po chwili słyszałem bulgotanie cieczy. Szybkim ruchem sypnąłem suszonych owoców do kubków i zalałem nie wrzącą, a gorącą wodą. Napawałem się zapachem owoców, póki do moich uszu nie doszedł odgłos pukania. Pewnie Viola. Szybko pobiegłem do przedpokoju aby otworzyć drewniane drzwi.
- Witaj Viola - ciepło powiedziałem i pomogłem suczce zdjąć płaszcz - Jak zielnik ?
- Cześć Verrano - wydawała się jakośnieco spokojniejsza niż wczoraj - Dokończyłam kilka stron, mógłbyś sprawdzić ?
Wziąłem zeszyt w twardej oprawie do łap i usiadłem na kanapie. Zaczytałem się i prawie nie zauważyłem stojącej przede mnę suczki.
- Na stole jest herbata - szybko rzuciłem starając się nie zgubić w misternie pisanej linijce tekstu - Usiądź sobie, nie stój tak.
Suczka wzięła gliniany kubek w łapki i zanurzyła pyszczek w kubku. Nie potrafiłem stwierdzić, czy jej smakowała, jednak wypiła całą zawartość.
- Wszystko jest dobrze - powiedziałem z zaskoczeniem - Nic nie pominęłaś, brawo ! Może pójdziemy do puszczy ? Pokaże ci te zioła.
Widać było po suczce, że się wyraźnie cieszy.

Szliśmy może pół godziny zanim dotarliśmy przed puszczę. Uczyłem Violę wąchania. Tak, wąchania. Może to dziwnie brzmi, ale trzeba mieć nosa aby coś wyczuć. I ona go miała. Spojrzałem się na suczkę, która starała się z całych sił aby mnie zadowolić.
- Nie wysilaj się tak - cicho powiedziałem - Poćwiczymy to jeszcze jutro.
Wiatr mocniej zawiał i oboke ruszyliśmy w stronę puszczy.

Vio ? Przepraszam że tak późno 
 |378 słów → 15೧|

1.03.2018

Od Verrano

Jodła. Mięta. Krwawnik. Znowu jodła. Nie ... teraz raczej jałowiec. Syknąłem. Zagapiłem się i wszedłem po sam łeb w gęste zbiorowisko pokrzyw. Westchnąłem i zacząłem zbierać do bawełnianych woreczków po kilka liści tej przepysznej i zdrowej rośliny. Mimo że moje opuszki łap bolały, zacisnąłem zęby i zebrałem jeszcze kilkanaście sporych liści. Woreczki powędrowały do sakwy. Podniosłem głowę do góry i przywołałem trochę wiatru. Delikatny podmuch naniósł nowe zapachy ... w tym zapach obcego psa. Suczki, konkretnie. Co taki pies może robić w lesie przodków ? Można tu znaleźć wiele ciekawych rzeczy, ale te duchy potrafią działać na nerwy. Osobiście wolę zwykłe lasy, ale ... eh, potrzebuję kilku roślin których nie znajdzie się w pospolitych borach. Ruszyłem wolnym krokiem w stronę suczki. Mimo że jej nie widziałem, czułem ją dosyć dobrze. Miała wyrazisty, delikatny zapach. Powiedziałbym, że poziomkowy. O ile mój nos mnie nie zawodzi. Zanim dotarłem do suczki, musiałem przejść przez rzekę. Nie lubię zimnej wody. Otrząsłem się i truchtem ruszyłem do siedzącej pod drzewem suczki. Minęło kilka sekund zanim zdała sobie sprawę z mojej obecności. Wystraszona spojrzała się na mnie i szybko schowała za sobą jakiś zeszyt. Podszedłem trochę bliżej z chęcią poznania suczki. Ciekawiło mnie, co robi sama w lesie. I to lesie przodków. Psy nie przychodzą tutaj z byle jakich powodów.
- Witaj - powiedziałem i usiadłem na przeciw suczki - Jestem ...
Prawie straciłem równowagę. Dziwny ból przeszył mi całe plecy, aż po łapy. Trwało to może chwilę, jednak szybko minęło. Chciałem uciec, ale zatrzymała mnie mina psa. Suczka wydawała się być bardziej wystraszona niż ja. Może nad tym nie panuję ?
- Verrano jestem - miło się uśmiechnąłem i oddaliłem na krok - Nie mam zamiaru z tobą ...
- Nie, to moja wina - cicho powiedziała - Nie panuję nad tym.
Zdziwiony spojrzałem się na suczkę. Wydawała się być trochę smutna. I czemu jest tu sama ?
- Co robisz sama w lesie ? - zapytałem spoglądając na nią - Las przodków nie jest miejscem dla takiej panny.
Podniosła głowę i z wyrzutem się na mnie spojrzała. Oj, nie miałem zamiaru jej urazić.
- Lubię tu być - zza pleców wyciągnęła zeszyt - No i muszę gdzieś to pisać.
Zerknąłem na zeszyt i moje serce podskoczyło. Zeszyt był o wszelakich ziołach.
- Jesteś zielarką ? - zapytałem z nadzieją.
Spuściła głowę i trochę ze smutkiem szepnęła.
- Nie, ale chcę się uczyć - nieśmiałość była taka ... nieśmiała ?
- Czyli poszukujesz nauczyciela ? - moja nadzieja jeszcze nie umarła.
- No ... tak - zbliżyłem się trochę do suczki.
- Kiedy zaczęłabyś naukę ? - nastąpiła chwila ciszy jednak zaraz nastąpiła odpowiedź.
- Emm, nawet dzisiaj - głos był delikatny, jednak suczka stojąca przede mną była zupełnie innym psem niż była przed chwilą. Chyba zaczęła coś podejrzewać, bo w jej oczach zalśniły iskierki szczęścia.
- No to masz szczęście, oto przed tobą stoi zielarz, który z chęcią przyjmie ucznia - mój głos dudnił przez leśny podszyt i korony drzew.

Przez całą drogę słyszałem jedynie pytania odnośnie ziół i roślin. Szczerze ? Cieszyłem się. Dawno nie spotkałem żadnego innego psa, który tak szybko by się do mnie otworzył. Chwilę mi to zajęło, nie dziwię się. Musiała się do mnie przyzwyczaić. Nieśmiała suczka w lesie, to najwyraźniej jakiś zagubiony duch. Pies który szedł obok mnie cieszył się każdą chwilą i emanowała od niego ciekawość. Jednak moim zdaniem nie ma dużej pewności siebie. Wreszcie dotarliśmy do mojego domu. Otworzyłem drzwi i wpuściłem suczkę pierwszą. Gdy weszła, usłyszałem ciche ,, oh ". Byłem dumny. Ktoś wreszcie podziwiał moją kolekcję ziół i roślin, zbieranych niejednokrotnie w okropnych warunkach. Siadłem na fotelu i skinąłem głową aby suczka zrobiła to samo. Niepewnie wykonała moje polecenia.
- A teraz mów, czego chciałabyś się ode mnie nauczyć.

Violence ?
| 624 słowa → 30೧ |

25.02.2018

Od Verrano

Idąc leśną ścieżką ciekawie spoglądałem na różne zioła i kwiaty. Rozpoznałem wszystkie, jednak ciągle miałem wątpliwości. Czy zioła na Eos nie różnią się niczym od ziół na Ziemi ? Co jak co, ale to dwa różne wymiary. Przywołałem trochę wiatru, niosącego zbawienne zapachy różnych roślin. Wyczułem duże zbiorowisko jeżówki i tymianku. Wskoczyłem w krzaki aby później znaleźć się w małym zagajniku. Spokojnie przeszedłem całą polanę w poszukiwaniu owych darów natury. W kilka chwil nazbierałem pęczek tymianku i niestety trochę mniej jeżówki. Zasmucił mnie ten fakt, jednak nie zrażając się tak łatwo powędrowałem trochę głębiej. Do moich zbiorów dołączyła mięta i rumianek. Ucieszony, skróciłem sobie drogę przechodząc przez płytki fragment rzeki.

Kilka chwil a znalazłem się w zacisznej chatce pełnej tego co znam i lubię. Posortowałem zebrane zioła i szybko zawiązałem je w osobne, luźne pęczki. Następnie powiesiłem to wszystko na ganku. Zagotowałem wodę na piecu i zalałem sobie herbatkę na uspokojenie. Mimo że nie potrzebowałem jej efektu, nie byłem ani trochę spięty, to lubiłem jej specyficzny skład. Posiadała w sobie zwykły wrzos i trochę kasztanowca czerwonego. Tej ostatniej rośliny nigdzie nie umiałem znaleźć, aż w końcu jakiś pies polecił mi drzewa rosnące w Świętym Gaju. Są tam aż cztery drzewa tej rzadkiej rośliny. Dopiłem ostatniego łyka kojącego naparu i wstałem z drewnianego krzesła. Otworzyłem okno, a do moich uszu dobiegł cichy gwar psów i szum rzeki płynącej kilka metrów od mojej skromnej chatki. Mimo że byłem trochę osamotniony, ten fakt mi nie przeszkadzał. Lubiłem samotność. To był taki mój fajny i lubiący to co ja kumpel.

Dość wczesnym wieczorem ruszyłem na spacer. Przechadzając się po rynku zauważyłem kilka drzew stojących obok siebie. Z ciekawości zbliżyłem się do nich. Ciekawe co to za gatunek ... Moim oczom ukazały się dwa jesiony i jedna jabłoń. Ciekawe ... Podskoczyłem i zerwałem jedno jabłko z wysoko ustawionej gałęzi. Schrupałem je z przyjemnością. Miało słodki smak i było bardzo soczyste. Zerwałem kilka takich jabłek, aby trochę zasuszyć i aby po prostu zjeść po drodze. Siadłem na ławce i co chwilę spoglądałem się na płynącą rzekę.


Moje pierwsze opowiadanie na tym blogu :) Może nie jest powalające, ale jest :D
| 340 słów → 15೧ |

24.02.2018

Powitajmy Verrano!

Powitajmy nowego psa w naszej sforze!
Verrano to pięcioletni mieszaniec, który objął stanowisko zielarza.
Podczas wizyty u Wyroczni poznał swój żywioł - powietrze.
Teraz zostanie oprowadzony po terenach sfory przez Przewodnika.